Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
5 postów 43 komentarze

Warsztat pracy

publicysta - Piszę, działam, a nawet myślę:)

2011 Blogosfera.Pl: texty pierwsze, texty drugie. Analiza

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM


za: 2.bp.blogspot.com – „joker the dark knight”


Analiza będzie tezowa. Prawdę mówiąc tak się złożyło w moim życiu od stycznia, że nie mam czasu na duże pisanie; nie mam też ochoty na pisanie gdyż edycja na blogu w moim przypadku zajmuje bardzo dużo czasu (potem wklejanie, etc.). Ani zdrowia z tego nie ma ani pieniędzy – gdyż traci się czas bezpowrotnie.  

Dalej: prestiż blogera jest żaden. I trzeba to przyjąć do wiadomości. Zasługą tak niskiego prestiżu, w zasadzie jego braku jest sytuacja polityczna i społeczna kraju.

/text używa pojęć oryginalnych – więc proszę uprzejmie przestrzegać moich praw autorskich. Można cytować – ale za podaniem linku, lub adresu/

Charakteryzuje go: lichwa, celowe utrzymywanie bezrobocia dla ograniczenia konkurencji i nie dopuszczenia do wolnej konkurencji idei, pomysłów. W konsekwencji i rynku, rynku pracy, kultury, nowoczesnej ekologii, a także rozwoju sieci, internetu, czytelnictwa, nauki, edukacji, etc.

Rozwój blogosfery stanowiłby konkurencję dla systemu, który stanowią beneficjenci okresu pookrągłostołowego. W większości: nuworysze [a], ludzie bez wykształcenia [b], jasie wędrowniczki z partii do partii [c], pasożyty na obcej energii, pomysłach, ideach, pieniądzach, czasie oraz darmowej pracy [d], żyjący dla pieniędzy, nowocześni szmalcownicy [e], opętani jakimiś ideami fixe: politycznymi, ideologicznymi, materialnymi, złodziejskimi [f].

System funkcjonuje bowiem na założeniu całkowitego bezwładu, inercji i braku jakiejkolwiek porządnej myśli. Gdyż daje to miejsce i czas dla anty-społecznego szaleństwa wymienionych grup [a-f].

Grupy te używają tzw. „odwróconego języka”, „przekręconego języka”. Wyobraź sobie witrynę kantoru wymiany walut: „kursy walut sprzedaż-kupno” masz tam napisane odwrotnie od normalnego poprawnego myślenia opartego o logikę. Gdyż tylko w ten sposób mogą cię naciągnąć na różnicę cen w kursie.

Język ten rozprasza się - zostaje użyty w pozostałych segmentach życia społecznego. Przez co skutecznie je niszczy i rozprasza, wprowadza w stan chaosu, zerowej aktywności, inercji, bezwładu, apatii, lenistwa, braku inicjatywy, przedsiębiorczości, a nawet abnegacji.

Obserwacja blogowisk [portali, platform blogerskich. Mam na myśli najważniejsze, nie jednotematyczne]  wykazuje, że najczęściej są opanowywane przez zawodowo piszących teksty, zawodowych dziennikarzy, polityków – tworzą oni warstwę celebrytów internetu.

Celebryci internetu prawie w 100% są słabsi technicznie od blogerów „zawodowych” – pod tą nazwą rozumiem blogera piszącego dla przyjemności bycia blogerem, umiejącego skutecznie użyć technik blogerskich w ramach dostępnego mu sprzętu.

Do celebrytów dołącza się różnego rodzaju blogerów piszących na tematy nieszkodliwe, paplarskie, jałowe, bezpłciowe i infantylne. Całość tę przedstawia się jako „polską blogosferę”.  

Najbardziej twórczych blogerów, zaaawansowanych, piszących teksty ważne, merytoryczne, typowo blogerskie, często z tzw. jajem, blogerów „zawodowych” – przedstawia się jako zagrożenie dla praw obywatelskich.

Jest to zgodne z logiką systemu: składa się on z ludzi nietwórczych, niewykształconych, kombinatorów, drobnych cwaniaczków którzy wypłynęli na złamaniu uchwal okrągłego stołu w 1989 roku w grudniu.

W każdej dziedzinie życia w kraju twórcze zachowania, modelujące rzeczywistość w stronę przeciwną systemowi, np. likwidacji bezrobocia są nie przyjmowane. I dalej poprzez zastosowanie do każdego przypadku: likwidacji zniszczeń i zatruć ekosystemu, likwidacji zerowego prawie czytelnictwa, etc.

Obrona przed systemem wymaga wielu taktyk, więcej niż do obrony przed komuną.

Nawet dzieci chcą wolności....A co dopiero my dorośli....


za:  obsidianwings.blogs.com – thank you!

Blogerzy. Blogerzy nie zarabiają na blogach. Ich celem jest pisanie postów mających jakąś minimalną a przyjmowaną przez danego blogera ilość odsłon i komentarzy. Miarą jest tutaj satysfakcja z ogłoszenia tekstu i zaaprobowania go przez czytelników. Bloger pisze dla przyjemności – jest swoim własnym redaktorem , adiustatorem i korektorem tekstów. Satysfakcję daje też wchodzenie w relacje interaktywne: komentowanie na innych blogach, redagowanie nieraz lubczasopism jak w przypadku Salon24.pl, lub inne rodzaje satysfakcji.

Zabezpieczanie się blogerów. Polscy blogerzy zabezpieczają swój dorobek publikując w niektórych ważnych przypadkach ten sam tekst na różnych portalach -  w razie likwidacji lub trwałego shakowania portalu i zniszczenia dorobku.

Do tej grupy zabezpieczeń nie należy maniera – i tutaj pojawiają się główne elementy mojego wywodu – publikowania tego samego tekstu na 2, 3, 4, 5 a nawet więcej portalach (w tym polonijnych)  przez niektórych autorów. Fakt ten zniechęcił mnie do pisania bardziej twórczego i intensywnego na Salonie24.pl gdyż ci blogerzy zmultiplikowani, blogerzy-klony przeważnie okupują jednocześnie stronę główną Salonu24.pl. I ciekawe: inne główne strony innych portali i blogowisk również – przez co skutecznie zniechęcają innych blogerów do pisania.

Syndrom blogerów-klonów szczególnie występuje w przypadku powielania się bardzo już dużej ilości textów blogerskich Salonu24.pl i Nowego Ekranu.

Jedynym usprawiedliwieniem może być wyłącznie termin testowania wersji beta w nEkranie. Testowanie również przez porównanie swoich tekstów na różnych portalach i zbadania wydajności, estetyki, funkcjonalności – to jak najbardziej normalne. Przed końcem wersji beta ŁŁ powinien zaapelować do blogerów o konieczne publikowanie tekstów pierwszych!

Czyli: nie może być do przyjęcia, że ten sam text „A” bloger „B” publikuje w 5 portalach „C”, „D”, „E”, „F”, „G”.

Osobiście uważam, że jest to naruszenie własnych praw autorskich i niegrzeczne w stosunku do blogerów dających na portale wyłącznie teksty pierwsze.

To jest taka sama sytuacja jak w nauce: wyobraźmy sobie co by było gdyby czasopisma naukowe z różnych branż wklejały te same teksty iluś naukowcom. A co mieliby powiedzieć naukowcy dający teksty zawsze pierwsze? Czyli najbardziej pracowici i twórczy? Odpowiadam: nauka padłaby w ciągu jednego roku! Nie byłoby bowiem w czasopismach naukowych tekstów wyłącznie oryginalnych – tak jak tego wymagają zasady nauki!

Wymuszenie zasady dawania na portale tekstów pierwszych – to podstawowe zadanie szefów portali.

Zasady – a nie obowiązku. Gdyż nieraz waga tekstu wymaga podania go w kilku miejscach równocześnie. Lub technika blogerska: najpierw wkleja się tekst do portalu X, żeby go sobie zmagazynować, a potem przekłada w inne miejsce, etc.

Zasadą utrzymywaną – i podtrzymywaną! - przez samych blogerów powinno być dawanie tekstów pierwszych, a jeśli drugich to z lojalnym zaznaczeniem dla Czytelników, że tekst T był podany wcześniej w portalu P.

Byłoby to też lojalne w stosunku do innych blogerów i użytkowników serwisów. Oraz w stosunku do Administracji i Adminów, Redakcji i Redaktorów.

Przy obecnym rozwoju sieci – samo posiadanie bloga i pisanie nie jest od wielu lat czymś co jedynie daje satysfakcję. Ale właśnie te inne ważne rzeczy jak np. świadomość, że uczestniczy się w czymś oryginalnym – a nie w kalce innego portalu.

Portale powinny wziąć to pod uwagę.

Portale powinny też: podać jednoznaczne definicje na czym polegają zasady blogowania. Część blogerów duplikuje teksty i kopiuje z obawy zbanowania, zmienienia technologii (z czego 'niestety" słynie Salon24.pl), lub zniknięcia tekstu.

Niektóre portale mają fatalną manierę stawiania na zbyt znaczone konie, lub znaczone politycznie karty aby rozwój tych portali poszedł w sensownym kierunku. Na nic dobre rady  i ostrzeżenia – maniera dziennikarska wyniesiona z mejnstrimu skutecznie ogranicza poczynania blogerów zakotwiczonych w swoim surfowaniu w danym Portalu P, lub blogowisku B.

Są oni – i mają tego świadomość -  dodatkiem do celebrytów polskiej sieciowej mejnstrimowej inicjatywy.

Blogosfera polska w ostatnich latach wytworzyła zjawiska: celebrytów [a], blogerów-klonów [b], oraz blogerów zmultiplikowanych w kalkach powyżej 2 takie same wklejki[c].

Nie przeprowadziła żadnej skutecznej akcji w kierunku realizacji jakiejkolwiek ważnej sprawy mającej skalę ogólnopolską. W innych o skali małej – tak.

W tym sensie przyznanie przez tygodnik TIME tytułu Człowieka Roku 2006 Blogosferze jako całości – nic nie dał w Polsce.

Jako ilustrację tego nieporozumienia można podać np. : kompletnie nieznane nikomu nicki i nazwiska blogerów nagrodzonych jako blogi roku 2010 w konkursie Onet.pl.

Lub prawie zerowy wynik koegzystencji blogerów czerwonych, zielonych i niebieskich na Salon24.pl. Za wyjątkiem publikacji w lubczasopismach. Z czego korzystają czerwoni i zieloni – gdyż niebiescy przeważnie prowadzą lubczasopisma.

Ten ostatni fakt widać wyraźnie w mejnstrimie medialnym, w którym dwa najpoważniejsze portale blogowe: Salon24.pl i nEkran – w ogóle nie funkcjonują co wygląda już na jakąś paranoję w wykonaniu mejnstrimu.

Kryzys, lichwa, pycha i brak profesjonalizmu mejnstrimu i establiszmentu wraz z głupotą i anty-estetyką nuworyszy będzie starał się nadal rozpuścić blogosferę do stanu: pasjonatów, hodowców gołębi, hodowców kanarków, rybek, filatelistów, zakręconych debili. Hobby, nieszkodliwych stukniętych maniaków, lekko jebniętych.

Czysta komuna, polska komuna, resentyment, zawiść, brak mózgu. Z czego nie ma forsy – to nie powinno istnieć. A jak ma istnieć to jako klub hodowców rozwielitek.

Dziadostwo. Kicz. Szmira. Wiocha.

„Wiejski kibel” – gra rosyjski „Sektor Gaza”:



za: user You Tube “IljaZys”

Uwaga Czytelnicy: ponieważ text dotyczy też Salonu24.pl (innych portali nie wymieniłem)  po raz pierwszy drukuję jednocześnie i tutaj i na Salonie24.pl, link do mojego bloga na Salonie24.pl "Świat jako teatr":

//prognozy2030.salon24.pl/280746,2011-blogosfera-pl-texty-pierwsze-texty-drugie-analiza

I jeszcze jedna uwaga do Czytelników:  ja mam bardzo dobry przegląd sieci gdyż od równo 5 lat pracowałem w  Internecie - więc bardzo dobrze wiem co piszę i o czym piszę. Bloguję od 4 lat, poza Salonem24.pl i nEkranem, piszę do jeszcze jednego portalu, mam też inne blogi.

Zawodowo m.in. analizowałem również sieć. Mam również przygotowanie naukowe.

KOMENTARZE

  • No właśnie
    Mnie też denerwuje to powielanie tekstów. Piszę często dla siebie, ostatnio też czasami dla swoich czytelników, którzy znają mnie z Salonu i nie będą latać po całym necie. Na NE opublikowałam jeden tekst - tylko dla niego napisany. Trudno jednak cały dzień siedzieć w necie. Przyglądam się Ekranowi i niestety mam z nim pewne kłopoty. Rozumiem ludzi, którzy się zniechęcili zupełnie do Salonu, ale ja jestem z tych ostrożnych. Salon z różnymi zawirowaniami przetrwał jednak 4 lata, inne portale - trudno powiedzieć. Widziałam piękne katastrofy. Tfu, na psa urok!!!
  • @autor
    Świetny tekst. Ujął dokładnie to co mi ostatnio chodziło po głowie. Czego pierwszym objawem było napisanie:
    http://4wladza.nowyekran.pl/post/3430,czy-salon24-to-jeszcze-portal-blogerski
    Od jakiegoś czasu miałem rozterki jak publikować.
    1. Czy dawać równocześnie równocześnie na S24 i nE (innych blogów nie prowadzę)
    2. Wybrać jeden z portali raczej nE a na S24 dawać tylko link do artykułu.
    3. Wstawiać najpierw tekst na nE a na S24 dawać z opóźnieniem 24 godzinnym.

    Moje rozterki wynikały z pobudek właśnie moralnych i hmmm ... celebryckich?
    a) Z jednej strony nE to nowa jakość i chciałbym go bardziej "wspomóc" z drugiej strony S24 ma więcej użytkowników czyli potencjalnie może więcej osób przeczytać(ale z tym już jest różnie), z tym że ludzie więcej komentują co wynika z polityki redakcji.
    b) Z drugiej strony nE traktuje nas poważnie, a S24 przeradza się w tubę propagandową jak pisałem w zalinkowanym tekście.
    c) NE ma szerszą perspektywę rozwoju, S24 widać, że zaczyna zjadać swój ogon.

    Z tego powodu musimy my jako blogerzy podjąć jakąś decyzję.

    Skłaniam się do tego by publikować teksty tylko na nE, a na S24 dawać notki z linkiem do tekstu na nE.

    Toyah ma umowę z ŁŁ, że daje duży fragment i później dokończenie na własnym blogu ale ja własnego bloga na swojej stronie nie prowadzę więc chyba ten sposób co podałem wyżej będzie bardziej "uczciwy".

    Co o tym sądzicie? Wiem Janke się na mnie wqrzy i może mnie całkiem wykopać z S24, ale co tam nie będę pierwszy i pewnie nie ostatni.
  • @Ufka
    Ja do S24 nie jestem uprzedzony, bo mnie nikt nie wywalił, ale ... w przeciwieństwie do Ciebie widzę piękną katastrofę w S24. Ty jako celebrycki bloger lądujesz na SG czasami. Ale reszta, nawet z super wartościowym tekstem zlatuje do piwnicy zanim się obejrzy. Tam admini chyba już tekstów nie czytają, tylko szablonik np. Gw1990 - SG, Ufka - SG, Gadowski - SG, aaaa Pan Migalski witamy witamy - SG itd. Hmmm nie wiem ale to mnie wqrza. A jak widzę Celińskiego z tym jego bełkotem to mnie nosi.
  • @Mariovan
    Widzisz - SB w Salonie ostatnio bardzo długa. Ja czytam bardzo dużo i wyłapuję nowych. Doskonale rozumiem, że inni nie, bo widzę ile osób mnie czyta, kiedy nie jestem na SG.
    Ale widzisz, ja piszę od samego początku. Nie zawsze byłam celebrytką. I tak, denerwuje mnie to wpychanie byle czego ( czasami mojej dupereli) na SG, ale chyba klikalność nade wszystko. Kiedyś denerwowałam sie, że wisi jakiś bzdet z 3 komentarzami a dyskusja toczy się gdzie indziej. Tłumaczono mi, że dużo ludzi czyta, a nie komentuje. Teraz, kiedy u większości są liczniki sama to widzę. Oczywiście to jest kółko zamknięte - jest na SG to ludzie czytają
  • @Ufka
    Na salon24 wejsc sie nie da, cosik sie popsulo...
  • @Ufka
    Widzisz Ufka moim zdaniem, to też nie jest do końca tak. Nie wiem czy dostrzegasz różnice między S24 a nE. Już z założenia. (Tak mi się wydaje ŁŁ mógłby się w tej kwestii wypowiedzieć).
    S24 stawia na klikalność, czyli na bycie onetem blogosfery. nE chyba ma zamiar być medium opiniotwórczym, tak mi się wydaje. Na zarzuty stawiane Jankemu o różne wspierania lewej nogi itp. itd. Odpowiadał niezmiennie że to przedsięwzięcie komercyjne i super. Ale gdzieś w tej komercji misję szlag trafił.
    Ja nie jestem bezideowcem. Taka moja pokręcona natura, nienormalny jestem.
  • @Ufka
    jeszcze jedna rzecz. Zastanówmy się, czy Igor Janke opublikowałby "spowiedź" Poncylisza?
  • Ufka
    A może zechciała byś, w odrębnej notce tu, na NE, zainicjować burzę mózgów na temat: jak z pożytkiem dla NE wykorzystać zawiesze(a)anie się s24 (w przyszłości, ze względu na obecność Kaczyńskiego, coraz częstsze). Chodzi mi o zachęcenie blogerów piszących dla s24 do publikowania tekstów na NE, przynajmniej w takich momentach.
    Twój nick, jak magnes, może przyciągnąć dyskutantów.
    Pozdrawiam z szacunkiem
  • @publicysta, Ufka, Mariovan
    Widzę, że mamy różne hierarchie wartości, niestety. O wspólnej hierarchii wartości mówi circ - i mówi tutaj, bo na sralonie ma banana. Mnie też tutaj było przyjść łatwiej, o ile kilkumiesięczna trauma sralonowych kazamatów jest pod jakimkolwiek względem łatwa, podobnie jak wielu innym z listy elig. Jeśli jeden kieruje sie poczytnościa, a innym frustracja i zlymi wspomnieniami - do niczego nie dojdziemy. Ani tu, ani tam, gdziekolwiek by to tam nie było. Proponuję przyjąc, że po pierwsze nie piszemy notek i nie komentujemy na tych forach, na ktorych administracja stosuje manipulacje (to taki eufemizm), po drugie - na tych, na ktorych administracja nie radzi sobie z trolami, spamem, lub stosuje agresywną politykę reklamową, po trzecie na tych, na których pleni się chamstwo.
  • @Ufka: można napisać text "T" w Salonie i nEkranie - ale wyłącznie dla testu:
    Jak wygląda ten sam tekst w publikacji na Salonie i w nEkranie? Rozpoznać, pomierzyć szerokość tekstu, zdjęć, itp. a potem już decydować: czy tekst idzie do Salonu czy do nEkranu.

    Czy może jeszcze do innego portalu.

    Mnie do Salonu trochę zniechęciła obecność na stronie głównej 4 i 5 tekstów celebrytów. Np.: celebryta najpierw opublikował swój tekst na onet.pl, potem w kilku innych, a na końcu na Salonie a Admini od razu dawali na samą górę SG!:) Komedia!

    A oryginalne teksty pierwsze przepadały w Salonowej piwnicy.

    Salon24 przetrwał zawirowania dzięki blogerom, którzy od niego nie odeszli, gdyż tam publikują. Ja tam publikuję z różnych względów i nie mam zamiaru się wynosić. Piszę jeszcze dla 3 portalu.
  • @Mariovan
    Dzięki za komplement:)

    Ja myślę tak: mamy prawo jako blogerzy publikować gdzie nam się chce. Ale zawsze teksty oryginalne. I np. ze względu na specyfikę nEkranu - dać tam tekst lubiący taką właśnie szerokość tekstu i wielkość zdjęcia.

    Lub dam inny przykład: nEkran ma działy których nie ma Salon24: styl życia, media. I tutaj pisać w tych tematach.

    Albo jak ja zrobiłem: w nEkranie będę pisał na zupełnie inne tematy, zupełnie je inaczej ustawiał niż na Salonie24. Mój blog będzie miał tutaj zupełnie inny profil.

    Ale obecnie niektóre te same treści co w Salonie publikuję w wersji beta Ekranu dla jej przetestowania - polega to na tym., że np. pewne elementy notki o Krystynie Rodowskiej daję tutaj, jeszcze w jednym portalu, a na Salonie24.pl dopiero za kilka dni. I sprawdzę jak niektóre elementy plastyczne wyglądają tutaj.

    Owszem - niekiedy powinno się nawet dać ten sam tekst na Salon i Ekran: sprawdzić ilość wejść, sprawdzić ilość komentarzy, sprawdzić czym się różnią od siebie, etc. ale wyłącznie testowo. Lub ze względu na wagę tekstu. Albo linkować lub dawać adres jak robią niektórzy blogerzy: seawolf, Andrzej Budzyk. Obowiązkowo.

    Zanim się tutaj na Ekranie ułoży - będziemy metodą prób i błędów wiedzieli co i gdzie publikujemy. Blogerzy powinni informować czytelników poprzez link gdzie jeszcze jest jego tekst, lub gdzie zamieścił jego pełną wersję - jak najbardziej! I ja też tak będę robił: zauważyłem, że Ekran lubi mniejsze zdjęcia. Więc tutaj będę zawsze dawał teksty z mniejszymi zdjęciami - i jednocześnie dam link na Salonie jak będę chciał poinformować czytelników Salonu.

    Obecnie nEkran tworzą wyłącznie blogerzy. I nie ma głośnych nazwisk co pozwala nam na dużą swobodę poruszania się po Ekranie i testowania jego możliwości. Bez obawy, że nam np. europosłowie zakleją górę strony głównej ekranu! A my będziemy skazani od razu na pobyt w połowie SG lub gdzieś na dole:) Duża ilość wejść na Ekran jest z tego właśnie powodu - każdy chciał się uwolnić od ogona czerwonej i zielonej strefy Salonu.

    Reasumując: każdy bloger sam podejmuje decyzję gdzie publikuje, czy jednocześnie na 3 portalach czy 2? Lub: publikuje tekst "T" głównie na ekranie i linkuje na pozostałych blogach informując czytelników, lub nie informując. Za tydzień może postąpić odwrotnie: publikuje na Salonie a tutaj linkuje.

    Ale zachować zasadę: zawsze pisać tekst oryginalny i raz go publikować.

    Ja np. piszę jeszcze od niedawna na zaproszenie Sławy Kornackiej na portalu "Twoje wiadomości" i tam wcale np. nie informuję co piszę na Salonie, czy tutaj. Mogę pisać co chcę i gdzie chcę jak każdy bloger. Mogę informować lub nie.
  • @ewqa: zepsuło się, że ja np. czytam bzdet europosła X i już wiem, że będzie na SG na samej górze!
    A mój czy innych blogerów dziesiątki razy ważniejszy nie wejdzie na SG! Salon24 zrobił się jakimś dodatkiem do blogerów strefy zielonej i czerwonej. Ci piszą nieraz byle bzdurę, nawet często bez korekty, masę literówek i w takim głupkowatym stanie, poza jakością od razu na SG:)
  • @DelfInn
    Ja uważam, że każdy publikuje gdzie chce. I bierze za to odpowiedzialność.

    Ja np. prowadzę na Salonie24.pl lubczasopismo "Poetry&Paratheatre" i cykl publikacji do którego odpowiada mi edytor tekstu i wygląd blogów na Salonie i jego rozmiar, etc. Jestem tam już 4 lata i absolutnie nie mam zamiaru się wynosić!

    Zauważyłem natomiast rzecz niedobrą: obecność tego samego tekstu jednego blogera na 2,3,5,8 portalach! I jest to niedobre - chyba, że redakcja portalu zamówi ten tekst. Albo bloger daje ten tekst do np. 2,3 portali ze względu na jego ważność.

    Gdyby blogerzy dawali tylko pierwsze texty: dla innych pojawiłoby się natychmiast masę wolnego miejsca!!!

    Tam gdzie chamownia absolutnie nie publikuję. Tam gdzie agresywna polityka reklamowa też nie. Tam gdzie są treści obsceniczne również.

    Trauma piwnicy na Salonie24 jest duża. Ja nieraz dawałem teksty mające po 20 linek, dobry materiał jakościowo, ważny dla kultury - i nawet nie zobaczył SG! A byle jaka notka politycznego celebryty ogłoszona na Salonie jako 4 kolejnym miejscu po kilku dniach od publikacji np. na Onet.pl - od razu jako nr 1 na stronie głównej!

    Ale Salon24.pl nie zauważył, że np. "wPolityce" ma ten sam skład celebrytów co Salon24.pl!

    Najkomiczniejsze i najtragiczniejsze, że ci celebryci sami nie wiedzą gdzie są! I kim chcą być w blogosferze. Póki co robią za swoje słupy ogłoszeniowe, za swoją reklamę.

    Ja zawodowo pracowałem w sieci od 5 lat i mam bardzo dobry przegląd wielu portali. Ale jak zauważyłem od niedawna "zalew" nawet 8 i 10 tekstów tego samego blogera, najczęściej celebryty - to zacząłem się trzymać z daleka od nich. Sobie robią szkodę.

    Potem wejdę na blog "circ" i poczytam. Dawno z nią się nie widziałem:)
  • publicysta
    Ważny i ciekawie napisany tekst.

    Ponieważ InaMIna ,w lżejszej i krótszej formie podjęła ten sam temat i tam się już wypowiedziałem to, zgodnie z wyznawaną przez autora etyką, w zasadzie nie powinienem tutaj się powtarzać, ale nie ma rady. Część komentarz muszę tu wkleić i proszę o wyrozumiałość.

    Blogerem jestem od ponad trzech lat. W Internecie i branży IT funkcjonuję od 1989 roku, czyi od czasów, gdy w Polsce nikt, no prawie nikt, nie wiedział co to jest e-mail, sieć web itd.
    Publikowałem również okazjonalnie w prasie ale nie jestem zawodowym dziennikarzem więc uznaję to bardziej jako epizod a nie fakt wart opisania.
    Osobiście piszę tutaj i traktuję ten portal jako główny.
    Przez dwa lata to Salon24 był "moim portalem" ale wydawcy sprzeniewierzyli się zasadom, które my (patrz: Piwnica24) sami sobie wyznaczyliśmy jako minimum. Wielu poniosło faktyczne, a nie tylko ambicjonalne, konsekwencje trwania przy zasadach. Poszli w inny wirtualny świat a teraz, częściowo, są tutaj.
    Jednak zarówno ja, jak i część pozostałych Piwniczan, dalej publikują niektóre (podkreślam NIEKTÓRE czyli nie wszystkie) teksty tam.

    Ja to robię z dwóch powodów.

    Po pierwsze dlatego, że są tematy, które budzą tam więcej dyskusji niż tutaj, bo znajdują jawnych a nie ukrytych oponentów a wtedy dyskusja jest lepsza i naturalna, czyli coś wnosi.
    Po drugie dlatego, że jest tam wiele moich tekstów, do których mogę nawiązywać w dyskusjach (odsyłacze na inne forum to nie działa) a których nie przeniosę tutaj, bo maja swój kontekst miejsca, czasu i tekstów do których się czasami odnoszą (tam właśnie).
    Te dwa powody są wystarczające, dla mnie, aby to robić.

    Dla porządku powiem jeszcze, że powielam niektóre teksty też na Blogomedia24, Redakcja.Newsweek.pl oraz prowadzę wiele innych blogów (tematyczne).

    Czy to wypełnia znamiona "czynu zabronionego" opisanego przez autora? Nie wiem. Powiem więcej. Nie obchodzi mnie to. Na tym właśnie polega wolność wypowiedzi, że nie muszę się liczyć z opinia innych co do swoich zachowań i słów które pisze lub wypowiadam tak długo, dopóki nikogo nie obrażam lub nie naruszam jego dobrego imienia.
    Nie uważam publikowania w "bytach wielokrotnych" za coś złego, odrażającego czy wręcz umniejszającego moją osobę w oczach postronnych, w tym innych blogerów. Co prawda nie należę tutaj ani nie należałem na Salonie do grona faworyzowanych "okupantów" jedynek, SG i czołówek serwisów, więc nie biorę tego tekstu i tych zarzutów do siebie. Nie liczę też, jak niektórzy tutaj, postów, wyświetleń, czy liczby komentarzy, choć czasem i mnie się zdarza podać, że stuknął mi np. 50 post. Tak ze zwykłej potrzeby bycia zauważonym. Jak wszyscy.
    Z drugiej strony rozumiem autora, bo i mnie pewne rzeczy drażnią, ot choćby powielanie wszystkich tekstów wszędzie (tego nie robię) i jeszcze bez podawania miejsca pierwszej publikacji.
    Jestem jednak generalnie przeciw odgórnemu regulowaniu tych spraw w regulaminach czy deklaracjach blogerów. Nie tedy droga.
    Bardziej mnie denerwuje coś, co na własny użytek nazwałem BUBLICYSTYKĄ. To taka kontaminacja BUBLA z PUBLICYSTYKĄ. Niby publicystyka a jednak bubel. I wisi to dniami na SG czy na TOP OF w danym dziale, choć ani to do SG ani do tego działu nie przystaje. Niech sobie będzie, ale tam gdzie jest miejsce dla takich RÓŻNOŚCI i to na dole. Dla cierpliwych i pasjonatów oraz dla znajomych i rodziny blogera aby mógł się pochwalić, że pisuje i jeszcze go publikują.

    Pozdrawiam
    PS
    Uff,długi ten komentarz i chyba zaraz zrobię z niego post.
  • "Zawodowo m.in. analizowałem również sieć. Mam również przygotowanie naukowe."
    Czy to nie jest czasem powoływanie się na autorytet, własny, dziwna maniera, po tym zakończeniu mamy odnosić się z większym nabożeństwem do tekstu ?
  • celebryci - zawodowo piszący teksty - opanowali sieć
    Tak, tak się stało na s404, i taki jest los innych popularnych witryn społecznościowych.

    Wynika to z erudycji, pisarskiej, no bo przecież nie filozoficznej. Ludzie lubią czytać gładko napisane teksty, uwielbiają, jak autor potrafi ubrać myśl w kilka stron dowcipnego tekstu, myśl, którą zwykli obywatele objaśnianą jednym zdniem. To są właśnie umiejętności owijania banałów w bawełnę, sprawiające, że gazety są tak opasłe, pomijając reklamy.

    I jest to zarazem doskonałe przykrycie, aby żadna niezależna myśl na wierz nie wypłynęła.

    Niestety, zdaje się, że tutejsi gospodarze lekceważą niebezpieczeństwo.
  • "Wymuszenie zasady dawania na portale tekstów pierwszych – to podstawowe zadanie szefów portali. "
    "Czyli: nie może być do przyjęcia, że ten sam text „A” bloger „B” publikuje w 5 portalach „C”, „D”, „E”, „F”, „G”.

    "

    A to dlaczego? Sam napisałeś, że autor pisze dla uzyskania jak największej poczytności. A więc publikowanie w wielu witrynach tego samego zwiększa poczytność. Przecież witryny różnią się gronem swoich cztelników.

    Przypadek s404 i nE wynika z tego, że na obu witrynach udziela się towarzystwo wzajemnej adoracji, a i wzajemnych animozji. Można powiedzieć, że są to witryny siostrzane.

    Trzeba podkreślić, że autor takiej witryny jest pozbawiony wszystkich tych praw autorskich, na które pozwala prawo.

    Z regulaminu nE można np. wywnioskować, że administracja może dowolnie używać tekstów autora nawet po zablokowaniu jego konta w witrynie. To jest dopiero kuriozalne, autor oddaje teksty w zamian za ich ogłaszanie w witrynie, tymczasem można go zablokować i usunąć jego teksty z witryny, ale używać ich gdzie indziej bez ograniczeń.
  • @Milton Ha
    "W Internecie i branży IT funkcjonuję od 1989 roku, czyi od czasów, gdy w Polsce nikt, no prawie nikt, nie wiedział co to jest e-mail, sieć web itd."

    Nie dowierzasz, że jest wielu starszych od Ciebie ?

    Skąd tyle czasu masz na to czytanie i pisanie ? A może jesteś ....
  • publicyst@ :)
    Dobry wieczór!
    Z uwagą przeczytałem TEKST i KOMENTARZE...
    Dziękuję za inspirację...
    Do prowadzenia poważnego dialogu jeszcze nie dorosłem :)
    -"Niesforne Dziecię Gutenberga".
  • @Milton Ha
    BUBLICYSTYKA królowała na SG Salonu, a potem wleźli zielono-czerwoni i bublicyści się obrazili.
    Teraz okupują SG Ekranu - zobaczymy..
    Zważywszy na klikalność powinnam być na górce i tu i tam, he, he...
    Na SG to w ogóle nie wchodzi w grę, tu było miło, ale się skończyło, bo j.w.
    Ja to mam gdzieś - piszę, bo mam ochotę i mam czytelników, reszta mnie nie interesuje. Jak się komu nie podoba, może mnie wyrzucić, też przeżyję.
    Ja tam wolny człowiek jestem :))
  • @publicysta
    Odniose się tylko do jednego aspektu tego tekstu, tj. zjawiska ksero. No dobrze, z drugiej strony jednak każdy portal ma swoich stałych czytelników o mimo wszystko nieco innej charakterystyce. Wklejając ten sam tekst na różne portale dostaje często diametralnie różne oceny. I zabawne jest dla mnie gdy są to oceny skrajnie różne ;-)))) Albo gdy na jednym portalu dają to na SG a na innym od razu do piwnicy ;-) To nie jest brak szacunku dla czytelnika (zwłaszcza w sytuacji gdy jakakolwiek reklama własnego bloga macierzystego jest tępiona przez administrację jak jest chociażby na salonie24) to jest rodzaj gry, ale przede wszystkim chęć konfrontacji tekstu z jak największą liczbą czytelników. Czy to coś złego? Odróżniałbym jednak dawanie na SG notorycznie tekstów celebrytów, niezależnie czy tekst jest dobry czy nie (osobiście najwiekszą irytację wzbudza we mnie Leski) od tekstów nikomu nie znanych blogerów, którzy poza platformami blogowymi nie mają szansy zaistnieć w publicznej dyskusji.

    A tak z innej beczki, to jak rozumiem, wiadome teksty okazały się jednak nie przedstawiać większej wartości niż szufladowa? ;-)
  • @interesariusz
    Oczywiście że są starsi, chociaż na komputerach śmigam już od 1985 a pierwszy PC na Politechnice w Łodzi instalowałem sam osobiście. Nie omieszkam też powiedzieć, że miałem przyjemność być w gronie prekursorów w imporcie i sprzedaży Jabłuszek w tym kraju.
    Ze służb, czyli pytasz, czy czytam służbowo?
    No, no. Najjedyńsza z żon stoi obok i śmieje się do łez. W wojsku (1987) chodzili za mną z WSI ale skutecznie udawałem głupka i dali mi spokój. Może z tego powodu nie należę do ZBOWiD'u.

    Pozdrawiam
  • @Milton Ha
    Najlepszy jest wielokropek we właściwym miejscu,

    miało być "emerytem", ale ugryzłem się w język

    żonka czyta przez ramię ? pozazdrościć.

    Ale z twoich słów wynika, że byłeś bzzzmenem na uczelni. A ja wtedy dopłacałem z pensji, aby pozwolono mi coś robić.
  • @Milton Ha: BUBLICYSTYKA - o nią właśnie mi idzie! Żeby ją wyeliminować!
    Dziękuję ci za cenny komentarz i tę ciekawą i w 100% trafną formułę: BUBLICYSTYKA.

    I nią mi głównie szło i idzie. Kiedy rozpoczynałem blogowanie w Salonie24.pl 4 lata temu - tego "genialnego" efektu nie było. Jak i innych obecnych komplikacji technicznych - Salon24.pl był prosty w obsłudze, szybszy, bez zbędnych zabezpieczeń typowych dla sieci AD 2011. Tutaj twoje doświadczenie zawodowe jest imponujące i dobrze rozumiesz co piszę.

    Otóż BUBLICYSTYKA - nawiązuję do Salonu24.pl z przed kilku lat - skutecznie zniechęca nawet do czytania SG, i do wartkiego komentowania na blogach.

    Wchodzisz na SG i widzisz BUBLIBRYTÓW /BUBLICYSTA+CELEBRYTA/ wiszących na podobieństwo reklam leżących na wycieraczce! Lub tablic, słupów ogłoszeniowych oblepionych informacjami o zaletach salonów fryzjerskich, samochodowych, kurzych nóżek za 5,3o zł., dyskoteki i występów Chóru Aleksandrowa. Otóż: MY TO WIEMY!

    Niemniej gorliwość komiwojażerska i PR-owska namiętność nakazuje obnoszenie się z BUBLAMI po wszystkich portalach, blogowiskach i platformach. Na zasadzie: im więcej i częściej społeczność blogerska i czytelnicy będą mieli do czynienia z BUBLIBRYTĄ tym częściej będą o nim mówić - a on sam będzie uważany za dynamicznie działającego w sieci blogera.

    Od biedy jest, kiedy BUBLIBRYTA jest szczery i sam pisze - przynajmniej go widzimy jaki jest. Ale jak ktoś pisze mu teksty (asystent) to widzimy już REKLAMY, marketing i piar.
    Nie przeszkadzałoby mi - jak i myślę wszystkim - gdyby pisali świetne teksty! A niech wtedy wiszą wszędzie. Przynajmniej więcej osób przeczyta jakieś znakomite analizy. Ale jak się czyta BUBLA o tym, że Barroso ma krzywy nos w 10 portalach - to opadają ręce.

    Propaganda, słupy ogłoszeniowe, reklama - to nie jest jądro blogowania. Piszesz tekst - i tekst broni się sam, ryzykujesz: ludzie przeczytają to dobrze, nie - też znakomicie.

    Oczywiście: nie regulować w żaden sposób pisania w sieci. Tutaj jestem tego samego zdania co i ty. Sam prowadzę ileś tematycznych blogów, jest to naturalne i zdrowe. Ale idzie mi o marketing polityczny polegający na idei, że wielokrotne powtórzenie BUBLA daje mu moc wiarygodności, prawdy i sensu!

    "Byt wielokrotny" jako prawdziwsza prawda:) Serwowana przez usłużne administracje portali, a bo europoseł, a bo słynny dziennikarz, etc. Przeczy to szczerości blogerów, spontaniczności i wolności w sieci.

    Gdyby to Czesław Miłosz dawał swoje najnowsze wiersze na 8-10 portalach wszyscy byliby zachwyceni. Ale jak BUBLIBRYTA biega po portalach z jakąś dżdżownicą i wciska kit, że jest to genialna wypowiedź - to oczywiście robi się niedobrze, nudnie.

    Otóż ta ich skisła nuda zabija strony główne i świeżość blogosfery.

    Mam nadzieję, że mówienie o tym, rozmowa o tej patologii - już stanowi barierę dla tej potwornej waty zaklejającej niektóre blogowiska.

    Chyba wyraziłem wszystko co chciałem napisać w komentarzu. Nie idzie o odgórne regulowanie, absolutnie nie. A o eliminację BUBLI. Znakomicie wydobyłeś ten chory syndrom - BUBLICYSTYKĘ:)

    Pozdrawiam.
  • @interesariusz: to nie maniera, ani dziwne powoływanie się na autorytet, a:
    podkreślenie faktu, że znane są mi obyczaje nauki:

    ***raz publikuję świeży i nowy tekst w jednym czasopiśmie. A inne mutacje tego tekstu, inne wersje gdzie indziej.

    A analiza sieci: widzę zmiany jakie zachodzą w sieci. Jeszcze 3 lata temu tego nie było. Nawet dwa lata temu. Dzisiaj jest to powszechny i niedobry obyczaj!

    A w blogosferze nie ma znaczenia kto jest kto: naukowiec, licealista. Podkreślam znajomość praktyczną tematu.

    ***Jak przejadę się, jak codziennie po sieci i widzę celebrytę X jak obnosi się z tanim chwytem reklamowym - to mam dość.
  • @interesariusz: idzie mi o zachęcenie do stosowania zasady publikacji textów pierwszych
    ale nie o wymuszanie administracyjne!

    Przecież każdy może publikować co chce. Zbytnia obecność celebrytów na stronach głównych zabija autentyczność blogosfery, świeżość spojrzenia i oryginalność. W końcu prowadzi do tego, że blogowiska są traktowane jako słupy ogłoszeniowe - a nie miejsca publikacji i dyskusji.

    Redakcje takich blogowisk zachęcają do publikacji i zakładania blogów - a tymczasem blogerzy widzą po pewnym czasie, że traktowani są jako dodatek do reklamowania się celebrytów!

    Fakt, że autor chce zwiększyć swoją poczytność - sam w sobie - nie jest niczym złym. Ale lepiej byłoby, żeby pisał ciekawiej i w ten sposób zwiększał zainteresowanie dla swoich tekstów.

    "MiltonHa" w swoim komentarzu użył znakomitego określenia: BUBLICYŚCI - o nich idzie. I o natrętne wciskanie nam ich BUBLI przez gorliwe i usłużne administracje portali!

    A co do nEkranu: jest wersja beta dopiero i wszelkie uwagi powinniśmy zgłaszać do ŁŁ i redakcji. Również w zakresie praw autorskich.
  • @jakk: witaj:))
    Ja się tutaj powoli rozglądam - będzie i czas wpaść do ciebie:))
    Jak wiesz - na salonie24.pl nawet dwa lata temu nie było takiego zabijającego nudą reklamiarstwa. ŚWIAT NUDY przeniesiony z mejnstrimu i Wiejskiej...:)
  • @Igor Czajka
    Piszemy o tym samym: publikować - tak. Ale zbytnia ilość celebrytów - nie.

    A to, że warto się wypróbować z tym samym tekstem w kilku miejscach - nie ulega kwestii. Ale też nie za każdym razem:))

    A co do tekstów - zaraz wysyłam do ciebie pocztę: miałem przestój we wszelkich pracach spowodowany bezrobociem....Tak, że przepraszam jednocześnie i do południa wyjaśniam. Stanąłem ze wszystkim, teraz już jest luźniej.
    Pozdr.
  • @publicysta
    8:11

    "Przecież każdy może publikować co chce. Zbytnia obecność celebrytów na stronach głównych zabija autentyczność blogosfery, świeżość spojrzenia i oryginalność. W końcu prowadzi do tego, że blogowiska są traktowane jako słupy ogłoszeniowe - a nie miejsca publikacji i dyskusji. "

    Zgadzam się tylko z tym, że obecność celebrytów, jak również erudytów, zasłania teksty mierne literacko, ale ważne treściowo. A ponieważ Ci pierwsi od lat kręcą się we własnym sosie, to nie wnoszą nic nowego.





    "Redakcje takich blogowisk zachęcają do publikacji i zakładania blogów - a tymczasem blogerzy widzą po pewnym czasie, że traktowani są jako dodatek do reklamowania się celebrytów!"

    Nie, Ci drobni domowi pisarczykowie są też czytelnikami, zapewniającymi minimalny poziom klikalności.

    Na tym właśnie polega nowoczesna cezura, na zalaniu własną informacją spontaniczynch wypowiedzi zwykłych ludzi.

    "Fakt, że autor chce zwiększyć swoją poczytność - sam w sobie - nie jest niczym złym. Ale lepiej byłoby, żeby pisał ciekawiej i w ten sposób zwiększał zainteresowanie dla swoich tekstów. "

    I kto go odnajdzie? Nawet jak napisze coś treściowo rewelacyjnego ? Musi wykrzyczeć, czyli publikować wielokrotnie, i to nawet w tej samej witrynie. Tu robił tak np. Seawolf.

    ""MiltonHa" w swoim komentarzu użył znakomitego określenia: BUBLICYŚCI - o nich idzie. I o natrętne wciskanie nam ich BUBLI przez gorliwe i usłużne administracje portali!"

    Bubli treściowych, bo jednak wielu z nich ma tą lekkość piór, o której ja mogę tylko marzyć.

    "A co do nEkranu: jest wersja beta dopiero i wszelkie uwagi powinniśmy zgłaszać do ŁŁ i redakcji. Również w zakresie praw autorskich."

    Już się zwracałem, i zostałem ......., nawet nie wiem co ?

    Brak dyskusji zniechęca i zrezygnowałem z publikacji serii notatek dotyczących nE.

    Publikuję tylko wtedy, gdy już po prostu muszę coś wykrzyczeć.

    Tak samo, jak zrezygnowałem z publikacji notatek wymagających pewnego wkładu redakcyjnego, po co ? Skoro mechanizmy promocji nE pozostają tajemnicą i nie można oszacować poczytności.

    Ja akurat od momentu powstanie nE nie tylko publikuję wyłącznie tu, ale i nawet czytam wyłącznie nE. Ale niech inni publikują tu również teksty NIEpierwsze, ja gdzie indziej ich nie zobaczę.
  • @publicysta
    Polemizuję z Panem na moim blogu http://emerytka.nowyekran.pl/post/3966,bronie-hodowcow-rozwielitek
  • @interesariusz
    W zasadzie zgadzam się z wszystkim co Pan napisał.

    Najgorzej jest z notkami wymagającymi dużego wkładu redakcyjnego. Bloger nieraz (a wiem to po sobie) ciężko się napracuje, kilka tygodni (dobór linek, etc.) i nawet nie zaliczy SG. z tym, że w moim przypadku idzie o temat, nie o mnie. A byle tekst z literówkami celebryty ląduje z definicji na SG:)
  • @elig
    Dzięki za informację:)
    Już idę czytać.
  • @publicysta
    W portalowej blogosferze nie podoba mi się komercyjność. Rozumiem ,że na każdym portalu jest ileś koni pociągowych lub jak kto woli -lokomotyw załatwiających klikalność lecz w praktyce bywa tak ,ze dobre lub bardzo dobre teksty NIEPOLITYCZNE są niestety niewidoczne...
  • @CzarnaLimuzyna
    Niestety - często tak bywa. A nawet bardzo często.
    A przy zdublowaniu (a nieraz x3,x4,x5) teksty, o których piszesz są w zasadzie bez szans.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
1234567
891011121314
15161718192021
22232425262728
293031